fbpx
Zgubne skutki przyzwyczajenia do „swoich” inwestycji
11 marca 2021
Udostępnij:

Zgubne skutki przyzwyczajenia do „swoich” inwestycji

Z pamiętnika Głównego Analityka: Emocje i przyzwyczajenia, a reguły gry na giełdzie

Posiej czyn, a zbierzesz przyzwyczajenie;
posiej przyzwyczajenie, a zbierzesz charakter;
posiej charakter, a zbierzesz swój los. 

William James – amerykański filozof z XIX w.

Siła przyzwyczajenia

Przyzwyczajeń nie potrafimy do końca wyjaśnić, a mimo stają się z czasem częścią naszej osobowości. Starożytny filozof Cyceron (Marcus Tullius Cicero) zwykł mawiać, że przyzwyczajenie to jakby druga natura – łac. consuetudo quasi altera natura. Z upływem czasu uznajemy je za coś swojego, z czym czujemy się dobrze. Lubimy przyzwyczajać się na przykład do stałego porządku dnia, który pozwala nam lepiej odnaleźć się w tym zwariowanym świecie.

Czasem przyzwyczajenie czy nawyk zmieniają się w uzależnienie, lub nawet – o zgrozo! – w zniewolenie. Niech za wymowny przykład posłużą nam tutaj gry online czy serwisy społecznościowe. Ilu z nas może śmiało powiedzieć, że obejdzie się przez dłuższy czas bez dostępu do ulubionych mediów? Nawet podczas urlopu nie mamy w sobie na tyle wewnętrznego samozaparcia, by oprzeć się pokusie sprawdzenia, co dzieje się w sieci. Dopiero, gdy zaspokoimy naszą ciekawość, możemy na chwilę odetchnąć z ulgą. Niebawem jednak ponownie usłyszymy wewnętrzny głos przynaglający, by „coś tam jeszcze sprawdzić…”. 

Przyzwyczajenie, które przeobraża się w trwały nawyk, jest tym głębsze i trwalsze, im bardziej sprawia nam przyjemność.

Przyzwyczajenie w inwestowaniu

Przyzwyczajenia w przypadku inwestowania działają nieco inaczej, niż zwykliśmy je postrzegać w codziennym życiu. Mają jednak ogromne znaczenie, a ich skutki mogą być dla na nas wręcz opłakane. Dzielę się z Wami tą niecodzienną nauką, bowiem jako inwestor sam tego boleśnie doświadczyłem i pragnąłbym zaoszczędzić Wam takich „atrakcji”.

Wyobraźmy sobie, że dokonaliśmy znacznej inwestycji w akcje spółki, którą uprzednio poddaliśmy drobiazgowej analizie. Wnikliwe badania wykazały, że szanse na zyski – pochodzące zarówno z wypłacanej przez spółkę dywidendy jak i ze wzrostu ceny jej akcji – są na tyle obiecujące, że opłaca nam się podjąć pewne ryzyko. Posiadając już wybrane przez nas akcje jesteśmy nieco bardziej zaangażowani na rynku. Stajemy się inwestorem par excellence i czujemy podniecenie spowodowane nową dla nas sytuacją. Z uwagą, dzień po dniu, śledzimy notowania „naszej” spółki. Po okresie niepewności, kiedy cena akcji uparcie oscylowała wokół naszego poziomu zakupu, z ulgą stwierdzamy, że ostatecznie nastąpiło przełamanie oporu i kurs nareszcie ruszył w górę. Spostrzegamy także, że nasze akcje na tle całego rynku wyglądają całkiem przyzwoicie, co oznacza, że jej wzrosty są zauważalnie silniejsze, niż wzrosty indeksów giełdowych.

Taka sytuacja zdecydowanie poprawia nasze samopoczucie! Odczuwamy wyraźną satysfakcję i w duchu gratulujemy sobie trafnej decyzji. Z raportów kwartalnych spółki płyną same pozytywne informacje, wzmacniając w ten sposób trend wzrostowy. Podoba nam się biznes, który prowadzi nasza spółka, a perspektywy przynajmniej na kilka lat do przodu wydają się obiecujące. Korekty rynkowe traktujemy ze spokojem, bowiem pozbyliśmy się już lęku i obaw spowodowanymi rynkową zmiennością. Naturalnym staje się, że zaczynamy podliczać potencjalne zyski i szacujemy, ile możemy jeszcze zarobić, jeśli tylko tempo aprecjacji nabytych przez nas akcji zostanie utrzymane…

I właśnie w tym momencie rozpoczyna się chocholi taniec. W naszej głowie niezauważalnie następuje tajemnicza przemiana. Wydaje nam się, że wszystko jest w porządku, a niestety nie jest! Dlaczego? Ponieważ przyzwyczailiśmy się do dobrej sytuacji i zaczynamy traktować akcje, które pozwoliły nam zarobić, jak coś swojego. W takiej chwili pozostajemy pod wpływem wielu sprzecznych sił, którym zaczyna przewodzić chciwość. Rozsądek i chłodna kalkulacja, którymi kierowaliśmy się na samym początku, i które pomogły podjąć najlepsze decyzje, stały się teraz zbędne i niewidoczne. Na tyle przyzwyczajamy się do naszej inwestycji, że wręcz trudno się z nią rozstać. Prawdę mówiąc rozstanie jest w tej chwili po prostu niemożliwe. Toteż potrzeba niezwykle silnej woli i ogromnego samozaparcia, by powiedzieć sobie: dość, wystarczy, zabieram zabawki (czyli realizuję zyski) i idę do domu!

Niestety, zabrnęliśmy już o parę kroków za daleko i dlatego to jeszcze nie koniec tej greckiej tragedii. Dopiero teraz na dobre się ona zaczyna.

Zgubne skutki przyzwyczajenia 

W pewnym momencie nasze akcje, które do tej pory zachowywały się nadzwyczaj dobrze, dostają nagle zadyszki. Nie wspinają się na kolejne szczyty, a zamiast tego zaczynają spadać! Na razie zachowujemy spokój, w końcu jesteśmy inwestorami, a nie jakimś tam podrzędnym spekulantem i widzieliśmy już wcześniej takie korekty. Żywimy więc nadzieję, że trend wzrostowy za moment powróci. I faktycznie, pojawia się odbicie. Można w końcu odetchnąć, bo tego napięcia już nie można było dłużej wytrzymać. Jednak, ku naszemu zdziwieniu, odbicie nagle się kończy i akcje zaczynają teraz spadać jeszcze szybciej, niż wcześniej. Pokonują ostanie minimum i dalej lecą w dół. Zyski, które już zdążyliśmy w głowie zaksięgować, znikają w okamgnieniu…

W takiej sytuacji zaczynamy zachowywać się w sposób dla nas samych niezrozumiały. Uczucia, takie jak nadzieja, działają ze zwielokrotnioną siłą, lecz zamiast nam pomagać, szkodzą. Wszystko teraz odbywa na o wiele wyższym poziomie emocjonalnym. W czasach, gdy notowania giełdowe śledzono w biurach maklerskich nieraz widziałem, jak zaprawieni w bojach inwestorzy wpatrywali się w ekrany monitorów i próbowali zatrzymać spadki krzycząc: „Przestań do cholery spadać! Zatrzymaj się! Zacznij rosnąć! Zacznij w końcu rosnąć!” rzucając przy tym mnóstwo niecenzuralnych słów.  

Dlaczego więc nie sprzedajemy? Wszak, jak uczy stare przysłowie, lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Jednak przyzwyczajenie do akcji, które dały nam tyle radości, zupełnie zniekształca naszą perspektywę. Nie potrafimy podejść do nich na chłodno. Ignorujemy analizę wykresów, która aż krzyczy, by sprzedawać tu i teraz. Zamiast tego rozpoczynamy proces racjonalizacji i uzasadniania naszej decyzji.  Wmawiamy sobie, że sytuacja finansowa spółki jest znakomita, a perspektywy jak najbardziej korzystne, zatem nie ma powodu, by pozbywać się tak znakomitej inwestycji. Liczymy, że notowania znów będą rosnąć, one tymczasem spadają. Im bardziej spadają, tym gorzej się z tym czujemy. Nie przestajemy o nich myśleć, a nawet zaczynamy odczuwać kłopoty ze snem i rano budzimy się zmęczeni.

Spadające uporczywie akcje zbliżają się w końcu do ceny, po której je nabyliśmy. Czy w tym momencie rozważamy już zamknięcie pozycji, by na dobre uwolnić się od stresu i huśtawki nastrojów? Żadną miarą! Teraz do akcji wkracza nowy paradygmat: po takim spadku akcje muszą przecież odbić. Są tak tanie, że trudno wyobrazić sobie, by były jeszcze tańsze. Sęk w tym, że na rynku taki mus nie działa. Akcje spadają więc dalej, już poniżej ceny zakupu i na rachunku widzimy stratę. Nadal jednak się na nią nie godzimy i postanawiamy ją przetrzymać. Taka postawa rodzi kolejne kłopoty, bowiem powiększająca się strata zaczyna nas paraliżować: nie łatwo jest sprzedawać nawet wtedy, gdy strata jest niewielka, a jeszcze trudniej, gdy jest ona ogromna.

Nie mamy bladego pojęcia, co dalej robić. Jeśli teraz sprzedamy, a notowania odbiją, to będziemy czuli się jeszcze gorzej. Postanawiamy jeszcze zaczekać. Ale rynek jest bezlitosny i spada dalej, a w końcu starta jest już tak duża, że jest nam wszystko jedno. Sprzedajemy i mówimy, że ta cała giełda to jakieś oszustwo! Uczciwy człowiek nie ma tam czego szukać.  

Inwestor a giełda

Rynek nie ma pojęcia o naszym istnieniu i nie obchodzą go nasze oczekiwania czy nadzieje. Nie da się zaczarować rynku – to my musimy dopasować się do niego. Rozgoryczenie jest uzasadnione, ale bądźmy sprawiedliwi – nie wińmy giełdy za naszą porażkę.

Jedna z najbardziej wartościowych zasad uczy nas, byśmy przed zakupem akcji opierali swoje decyzje zarówno na analizie fundamentalnej jak i na analizie wykresów, zaś decyzje o momencie sprzedaży wyłącznie na analizie wykresów. Pamiętajmy, że nim zaczną pogarszać się wyniki finansowe spółki, notowania jej akcji mogą już od jakiegoś czasu znajdować się w wyraźnym trendzie spadkowym.

Na rynkach akcji nie ma nic trwałego – nic takiego, na czym moglibyśmy się na stałe oprzeć. Podejmując jakąkolwiek decyzję powinniśmy pamiętać, że wszystko jest tymczasowe. Ma to związek nie tylko z rynkami akcji, ale w ogóle z całą sferą biznesu. Ta nietrwałość jest tym, co zwykliśmy nazywać ryzykiem inwestycyjnym.

Wszyscy, którzy interesują się rynkiem akcji wiedzą także, że emocje są na stałe wpisane w inwestowanie. Bieżące notowania akcji spółek mogą wywoływać w nas istną huśtawkę nastrojów. Gwałtowne zmiany sprawiają, że zaczynamy działać pod wpływem nagłego impulsu, bez głębszego zastanowienia. Powszechnie znane są powiedzonka o strachu, chciwości i nadziei, które biorą czasem górę nad rozsądkiem. Tuż obok nich czai się pycha, przez którą skłonni będziemy dać wiarę w nasze „nadprzyrodzone” zdolności.

Jednak giełda, będąca nieustannie w ruchu, nie ma bladego pojęcia o naszym istnieniu, o naszych nastrojach, uczuciach i nadziejach… Zatem nie oczekujmy, że nasze dążenie do osiągania zysków spełni się dzięki niej co do joty. To bardzo mało prawdopodobne. 


Źródło: opracowanie własne, dane aktualne na dzień 28.02.2021 r.


Autor artykułu: Jarosław Kostrzewa

Główny Analityk Rynku Kapitałowego w Prosper Capital Advisors. Doradca Inwestycyjny (lic. nr 73) i Makler Papierów Wartościowych (lic. nr 125). Z rynkiem kapitałowym związany od początku swojej kariery zawodowej, czyli od 1991 roku.

Był jednym z pierwszych pracowników Biura Maklerskiego Banku Zachodniego S.A. we Wrocławiu (obecnie Santander Bank Polska S.A.), które pomagał tworzyć i w którym pracował w latach 1991-1997 na stanowisku Maklera Papierów Wartościowych, upoważnionego do działania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, a także jako Kierownik Zespołu Zleceń, Analityk Papierów Wartościowych i Doradca Inwestycyjny.

W latach 1997-2000 zarządzał funduszami inwestycyjnymi w Forum Zachodnie TFI S.A.. Przez lata publikował teksty o tematyce inwestycyjnej w Gazecie Giełdy Parkiet, w dodatku do GGP Profesjonalny Inwestor oraz w Pulsie Biznesu. 

Prowadził własną działalność gospodarczą związaną z doradztwem finansowym oraz corporate finance. Od 2009 roku zajmuje się profesjonalnym inwestowaniem na rynkach finansowych jako inwestor indywidualny.

Posiada rozległą wiedzę na temat rynków finansowych, inwestowania w różne klasy aktywów, ryzyka inwestycyjnego, analizy finansowej i wyceny przedsiębiorstw.

W wolnym czasie uprawia wędkarstwo muchowe.

Prosper Capital Advisors sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu informuje, że niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz edukacyjny, dotyczy wyłącznie umów ubezpieczenia, a żadna z zawartych w niej informacji nie stanowi doradztwa inwestycyjnego, analiz finansowych, rekomendacji w tym: inwestycyjnych, podatkowych, prawnych lub księgowych ani też nie jest wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja lub strategia jest odpowiednia i adekwatna dla Inwestora. Prezentowane wyniki historyczne opierają się bądź na obliczeniach podmiotów trzecich, gdzie źródła zostały podane bądź na obliczeniach własnych i nie uwzględniają inflacji oraz opłat związanych z umową ubezpieczenia, jak również nie stanowią gwarancji osiągnięcia podobnych wyników inwestycyjnych w przyszłości.

W szczególności powyższe informacje nie uwzględniają indywidualnej sytuacji Inwestora, w tym jego profilu inwestycyjnego, poziomu wiedzy o inwestowaniu, doświadczenia inwestycyjnego, sytuacji finansowej oraz celów inwestycyjnych. Powyższe informacje nie mogą być traktowane w szczególności jako: proponowanie nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych, zaproszenie do negocjacji, zaproszenie czy zachęta do złożenia oferty nabycia, dokonania inwestycji lub przeprowadzenia transakcji dotyczących nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych lub rekomendacja do zawierania jakichkolwiek transakcji. Powyższe informacje nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 kodeksu cywilnego.

Inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym wiążę się z ryzykiem utraty kapitału. Inwestorzy powinni być świadomi ryzyka, jakie niesie ze sobą inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym, ich decyzje inwestycyjne powinny być poprzedzone właściwą analizą, a także, jeśli wymaga tego sytuacja, konsultacją z doradcą inwestycyjnym oraz doradcą prawnym i podatkowym. Prosper Capital Advisors sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych na podstawie niniejszego materiału lub jakiejkolwiek informacji w nim zawartej.

Kontakt