fbpx
Podlewanie chwastów i wyrywanie kwiatów…?
15 stycznia 2021
Udostępnij:

Podlewanie chwastów i wyrywanie kwiatów…?

Z pamiętnika Głównego Analityka: Portfel inwestycyjny. Jak nim zarządzać?

Peter Lynch, znany w świecie finansów manager funduszy inwestycyjnych, przez trzynaście lat (1977-1990) zarządzał funduszem Fidelity Magellan, osiągając średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 29,2%.

Lynch wypowiedział kiedyś znamienne zdanie, które można odnieść do tego, w jaki sposób nie należy zarządzać portfelem inwestycyjnym. Przyznając się do popełnienia wielu błędów w trakcie kariery managera funduszu akcji wyraził, że jego postępowanie w zakresie prowadzenia portfela inwestycyjnego można porównać do podlewania chwastów i wyrywania kwiatów. To powiedzonko, zaczerpnięte wprost ze słownictwa uprawy przydomowego ogrodu, celnie charakteryzuje sedno tego z czym mierzy się każdy, kto inwestuje w akcje notowane na giełdzie.

Kto jest głównym winowajcą naszych porażek?

Ci z was, którzy zdecydowali się na samodzielne inwestowanie w akcje, mieli już zapewne okazję posmakować zarówno zysków jak i strat. Można mieć też pewność, że znacie to przyprawiające o gniecenie w dołku uczucie, gdy sprzedaliście jakieś akcje dużo za wcześnie, bo chwilę później poszybowały w górę o kilkadziesiąt procent. Zostawiliście natomiast te akcje, które nie dawały najmniejszych oznak życia lub nawet zaczęły spadać. Czyli, zgodnie z powiedzonkiem Lyncha, wyrwaliście kwiaty i obficie podlaliście chwasty.

Powiedzieć, że w takim momencie ogarnia nas frustracja, to za mało. Właściwszym określeniem naszego stanu ducha byłaby tutaj bezsilna wściekłość. W takich chwilach lubimy szukać winnego naszej porażki – są nim zazwyczaj „oni”, czyli jacyś anonimowi inwestorzy, którzy tak manipulują giełdą, że my nie mamy szansy nic zarobić. Lub wręcz ponosimy same straty, a cała ta giełda to jedna wielka zgraja oszustów!

Jeśli jednak naprawdę pragniemy znaleźć winnego naszego fatalnego położenia, to jak najrychlej powinniśmy spojrzeć w lustro. Tam właśnie znajdziemy przyczynę swoich porażek. Nigdzie indziej! I nie obawiajmy się przyznać przed sobą, że to my sami jesteśmy autorami naszych niepowodzeń.

Jak zapobiegać własnym błędom?

Czy istnieje jakiś sposób, abyśmy powrócili do zdrowego uprawiania ogrodu i podlewali kwiaty, a wyrywali chwasty? Czy ten, nieznany nam dotąd sposób, zwiększa nasze szanse na osiąganie lepszych wyników inwestycyjnych? Ku pokrzepieniu serc powiem, że na obydwa pytania odpowiedź jest twierdząca: tak istnieje!

W tym miejscu jestem zmuszony dokonać jeszcze pewnego wyjaśnienia co do tzw. sposobu. Pod tym pojęciem rozumiem cały proces uczenia się poprzez odpowiednią praktykę. Proces prowadzący nas stopniowo do podnoszenia naszych umiejętności inwestycyjnych, które z czasem pozwolą nam na odniesienie sukcesu inwestycyjnego. Nikt nie zostaje dobrym kierowcą chwilę po tym, kiedy zda egzamin na prawo jazdy.

Od czego zacząć? Długie już lata spędzone na rynku akcji uprawniają mnie do stwierdzenia z dużą dozą przekonania, że główną przyczyną porażek inwestycyjnych jest IGNORANCJA. Czyli ta lekkomyślność z jaką wydajemy nasze ciężko zarobione pieniądze. Można żartobliwie powiedzieć, że w jakiś przedziwny i zagadkowy sposób znajdujemy satysfakcję w okradaniu samego siebie. Z pełną podziwu wytrwałością wciąż podlewamy chwasty oczekując, że wyrosną nam piękne kwiaty.

Ile jajek w koszyku? Dywersyfikacja a koncentracja

Jak zaradzić temu problemowi? Przede wszystkim powinniśmy pracować nad tym, by wyzbyć się wspomnianej ignorancji. Jednym z jej objawów jest zbyt daleko posunięta dywersyfikacja, której rezultatem jest nadmierna ilość spółek w naszym portfelu inwestycyjnym – zgodnie z zasadą, żeby nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Ta reguła jest wprawdzie słuszna, ale niestety często ponad miarę wykorzystywana. Do tego stopnia, że nie jesteśmy już w stanie kontrolować swojego inwestycyjnego portfela, bowiem ilość spółek, które się w nim znalazły, jest tak liczna, że mamy poważny problem w śledzeniu dokonań każdej z nich.

Nie jesteśmy przecież funduszem inwestycyjnym, który ustawowo jest zmuszony do szerokiej dywersyfikacji! Dlaczego w takim razie możemy doliczyć się we własnym portfelu 50 lub nawet 100 spółek?  Jeśli naszym celem jest maksymalizacja zysków, to szeroka dywersyfikacja nam tego nie umożliwi. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że ten sposób inwestowania jest dla leniwych lub tych, którzy z różnych względów nie dysponują wolnym czasem na rozwój swoich inwestycyjnych umiejętności.

Obserwuj koszyk!

Znany amerykański inwestor, William O’Neil, stwierdził kiedyś, że dywersyfikacja jest zabezpieczeniem przeciwko niedostatkowi wiedzy. Między innymi dlatego na drugim biegunie mądrości giełdowych umieszczono taką oto sentencję: włóż wszystkie jajka do jednego koszyka i obserwuj koszyk. Taką właśnie metodę stosują najbardziej znani i szanowani za swoje osiągnięcia inwestorzy, którzy dzięki słusznym decyzjom zdołali zgromadzić aktywa idące w setki milionów lub miliardów dolarów. Udało im się to nie tylko dzięki wysokim umiejętnościom inwestycyjnym, ale również dlatego, że konsekwentnie stosowali zasadę polegającą na koncentracji portfela.

Za przykład niech posłuży nam tutaj historia znanego chyba wszystkim inwestora – Warren’a Buffetta. Powszechnie wiadomo o jego fascynacji firmą ubezpieczeniową GEICO, dzięki której należąca do niego  firma inwestycyjna Berkshire Hathaway zarobiła bardzo duże pieniądze od połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Zanim to się stało w 1951 roku Buffett, będąc jeszcze młodym, lecz już świadomym inwestorem, odkrył dopiero firmę GEICO. Akcje tej firmy stanowiły w pewnym momencie 65% jego aktywów, dzięki czemu zarobił całkiem niezłe pieniądze. Chociaż, jak wspomina dzisiaj, gdyby przetrzymał je przez kolejne dwadzieścia lat, to pakiet posiadanych przez niego akcji GEICO wzrósłby osiemdziesiąt pięć razy!

Nie namawiam nikogo do aż tak daleko posuniętej koncentracji portfela inwestycyjnego, ale jeśli chcemy osiągać naprawdę dobre wyniki, to – w mojej ocenie – dziesięć spółek w portfelu jest górną granicą naszych realnych możliwości. Najlepiej będzie jeśli uda nam się utrzymać poziom od pięciu do siedmiu spółek portfelu.

Koncentracja inwestycji wymusza koncentrację naszej uwagi

Ten sposób inwestowania nie jest dla każdego – wymaga niemałego wysiłku, czasu oraz przede wszystkim chęci. Ma natomiast jedną istotną zaletę: chroni nas przed ignorancją. Teraz nie możemy już sobie pozwolić na lekkomyślne zakupy akcji, bo dwudziestoprocentowy udział konkretnej spółki w naszym portfelu będzie miał niebagatelne znaczenie dla całości osiąganych wyników.

Stąd płynie kolejny wniosek: koncentracja portfela wymusza na nas wykonanie żmudnej pracy w poszukiwaniu kolejnych kandydatów do inwestycji. Świadomość, że jedna spółka będzie zajmować aż 20% portfela uruchamia w nas automatycznie mechanizm, mający na celu znalezienie jak najlepszych akcji. Jeśli zastosujemy metodę koncentracji, to pamiętajmy również o tym, że zmienność naszego portfela będzie większa niż zmienność indeksu giełdowego. Jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować tej podwyższonej zmienności, to ta metoda zarządzania portfelem inwestycyjnym nie powinna być przez taką osobę stosowana.

Wspomniany już przez mnie Warren Buffett zaproponował kiedyś, oczywiście w formie zabawy, aby każdy kto decyduje się na inwestowanie na giełdzie akcji otrzymał 20 żetonów na całe swoje życie. Żetonów tych nie można było przekazywać innym osobom, pozwalały natomiast na dokonanie dwudziestu transakcji zakupu akcji. Po każdej takiej transakcji kupna żeton ulegał skasowaniu.

Jaki był cel zabawy? Mając świadomość tego, że możemy w swoim życiu dokonać jedynie dwudziestu transakcji kupna, musimy być nadzwyczaj roztropni przy wyborze spółki, by nadaremnie nie roztrwonić posiadanych możliwości. Z drugiej strony każda transakcja nabycia akcji musi mieć odpowiednią wagę w naszym portfelu, byśmy byli zdolni akumulować odpowiednio duże przyrosty naszych aktywów gdy decyzje okażą się trafione.

W tym szaleństwie jest metoda!

Na przedstawione wyżej propozycje dotyczące zarządzania portfelem inwestycyjnym, wiele osób może powiedzieć, że tak daleko posunięta koncentracja portfela jest czystym szaleństwem. Szczególnie głośno krzyczeć będą ci, którzy już spędzili nieco czasu na rynku kapitałowym i mają w tym zakresie pewne doświadczenie.

Mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem, ale pod jednym warunkiem: do szaleństwa koncentracja prowadzi tylko wtedy, gdy inwestor nie wie po co to robi! Ktoś, kto umie korzystać z takiego narzędzia potrafi kontrolować ponoszone ryzyko by nie dopuścić do nadmiernych strat.

By nieco poszerzyć nasz horyzont myślowy przedstawię jeszcze inny argument na rzecz koncentracji w zakresie inwestycji. Argument, który świadczy, że jest ona czymś powszechnym, by nie powiedzieć naturalnym. Tym razem odwołam się do świata biznesu…

Większość z nas zna takie firmy jak np. Śnieżka, LPP, CCC, Dino czy CD Project. Firmy te wiele lat temu zostały założone przez jedną lub kilka osób. W początkowych fazach ich rozwoju zapewne mało kto o nich słyszał. Nim trafiły na giełdę rozwijały się organicznie, każda z nich w innym tempie – właściwym dla danej branży, starając się z roku na rok zwiększać sprzedaż i zyski. Różni je zapewne bardzo wiele, ale jedna rzecz jest dla nich wspólna. Można śmiało założyć, że każdy z założycieli tych biznesów, wierząc w swoje powodzenie, inwestował wszystkie posiadane zasoby finansowe w rozwój tej konkretnej firmy. Oprócz tego reinwestował pierwsze zyski i ciężko pracował, by utrzymać się na rynku. Firmy te były zapewne jedynymi w owym czasie istotnymi inwestycjami właścicieli!

Tak się po prostu dzieje z każdym przedsięwzięciem biznesowym i zupełnie naturalna jest wiara początkującego przedsiębiorcy w osiągnięcie sukcesu. Dlatego inwestuje w rozwój firmy sto procent swoich zasobów. Poza dyskusją pozostaje fakt, że nie każde takie przedsięwzięcie zakończy się powodzeniem – ryzyko fiaska jest tutaj całkiem spore. Ale jeśli się powiedzie, to ze względu na wspominaną wyżej koncentrację, w tym przypadku całkowitą, stopa zwrotu osiąga zawrotne wartości idące w setki, jeśli nie tysiące procent. Takie właśnie mogą być owoce koncentracji.

Czy przedsiębiorców można nazwać szaleńcami, skoro wkładają wszystkie jajka do jednego koszyka? Czy są to ludzie, którzy nie wiedzą, co robią? Czy nie mają świadomości ponoszonego ryzyka? Zapewne nie. Są to zazwyczaj ludzie, którzy twardo stąpają po ziemi. Mają swoją wizję i jasno określony cel, któremu podporządkowują uwagę, posiadane zasoby i czas. To, że może się nie udać, jest zupełnie inną kwestią. Pamiętajmy, że aby zrobić omlet, trzeba wpierw rozbić jajko.


Źródło: opracowanie własne, dane aktualne na dzień 31.12.2020 r


Autor artykułu: Jarosław Kostrzewa

Główny Analityk Rynku Kapitałowego w Prosper Capital Advisors. Doradca Inwestycyjny (lic. nr 73) i Makler Papierów Wartościowych (lic. nr 125). Z rynkiem kapitałowym związany od początku swojej kariery zawodowej, czyli od 1991 roku.

Był jednym z pierwszych pracowników Biura Maklerskiego Banku Zachodniego S.A. we Wrocławiu (obecnie Santander Bank Polska S.A.), które pomagał tworzyć i w którym pracował w latach 1991-1997 na stanowisku Maklera Papierów Wartościowych, upoważnionego do działania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, a także jako Kierownik Zespołu Zleceń, Analityk Papierów Wartościowych i Doradca Inwestycyjny.

W latach 1997-2000 zarządzał funduszami inwestycyjnymi w Forum Zachodnie TFI S.A.. Przez lata publikował teksty o tematyce inwestycyjnej w Gazecie Giełdy Parkiet, w dodatku do GGP Profesjonalny Inwestor oraz w Pulsie Biznesu. 

Prowadził własną działalność gospodarczą związaną z doradztwem finansowym oraz corporate finance. Od 2009 roku zajmuje się profesjonalnym inwestowaniem na rynkach finansowych jako inwestor indywidualny.

Posiada rozległą wiedzę na temat rynków finansowych, inwestowania w różne klasy aktywów, ryzyka inwestycyjnego, analizy finansowej i wyceny przedsiębiorstw.

W wolnym czasie uprawia wędkarstwo muchowe.

Prosper Capital Advisors sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu informuje, że niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz edukacyjny, dotyczy wyłącznie umów ubezpieczenia, a żadna z zawartych w niej informacji nie stanowi doradztwa inwestycyjnego, analiz finansowych, rekomendacji w tym: inwestycyjnych, podatkowych, prawnych lub księgowych ani też nie jest wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja lub strategia jest odpowiednia i adekwatna dla Inwestora. Prezentowane wyniki historyczne opierają się bądź na obliczeniach podmiotów trzecich, gdzie źródła zostały podane bądź na obliczeniach własnych i nie uwzględniają inflacji oraz opłat związanych z umową ubezpieczenia, jak również nie stanowią gwarancji osiągnięcia podobnych wyników inwestycyjnych w przyszłości.

W szczególności powyższe informacje nie uwzględniają indywidualnej sytuacji Inwestora, w tym jego profilu inwestycyjnego, poziomu wiedzy o inwestowaniu, doświadczenia inwestycyjnego, sytuacji finansowej oraz celów inwestycyjnych. Powyższe informacje nie mogą być traktowane w szczególności jako: proponowanie nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych, zaproszenie do negocjacji, zaproszenie czy zachęta do złożenia oferty nabycia, dokonania inwestycji lub przeprowadzenia transakcji dotyczących nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych lub rekomendacja do zawierania jakichkolwiek transakcji. Powyższe informacje nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 kodeksu cywilnego.

Inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym wiążę się z ryzykiem utraty kapitału. Inwestorzy powinni być świadomi ryzyka, jakie niesie ze sobą inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym, ich decyzje inwestycyjne powinny być poprzedzone właściwą analizą, a także, jeśli wymaga tego sytuacja, konsultacją z doradcą inwestycyjnym oraz doradcą prawnym i podatkowym. Prosper Capital Advisors sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych na podstawie niniejszego materiału lub jakiejkolwiek informacji w nim zawartej.

Kontakt