fbpx
Z pamiętnika Głównego Analityka: Kto myśli nie błądzi
Udostępnij:

Z pamiętnika Głównego Analityka: Kto myśli nie błądzi

Myślenie wciąż ma przed sobą kolosalną przyszłość. A jego wartość będzie zapewne nieustannie rosnąć. Dlaczego? Ano dlatego, że jest to, niezależnie od tego jakiej dziedziny życia dotyczy, towar niezwykle deficytowy. I to, pomimo niezaprzeczalnego faktu, że w dzisiejszych czasach względem dawniejszych wieków, odsetek ludzi niepotrafiących czytać i pisać jest minimalny.

Nie pomaga tutaj nawet powszechna edukacja, bowiem w obecnym jej rozumieniu ma ona niewiele wspólnego z autentycznym myśleniem. Świadome korzystanie z własnego rozumu jest w dzisiejszych czasach po prostu śladowe. Zostało na dobre zastąpione emocjami. Żmudnie, ciężko i w pocie czoła pracują nad tym koncerny medialne i technologiczne. Nie od dzisiaj wszak wiadomo, że człowiek poddany niekończącej się emocjonalnej obróbce łatwiej wydaje swoje pieniądze. Przeto, jaki interes jest w tym, by uczyć ludzi myślenia? Z punktu widzenia klasy politycznej i wielkiego biznesu – żaden. Jeszcze by zaczęli coś kombinować. A tak, dostarczamy im coraz to nowe zabawki i w piaskownicy panuje względny spokój.

Ale jaki to wszystko może mieć związek z rynkami finansowymi i ekonomią? Odpowiedzi, ku zaskoczeniu chyba wszystkich, udzieli nam Dobry Wojak Szwejk, ten z powieści Jaroslava Haška, którego mam nadzieję wszyscy znają albo przynajmniej o nim słyszeli.

Otóż, znajdziemy tam przezabawny opis badania lekarskiego, jakiemu został poddany główny bohater powieści, Józef Szwejk. A badała go nie byle jaka komisja. W jej skład wchodzili wyłącznie lekarze psychiatrzy. Mieli oni ustalić, jaki jest stan umysłowy Szwejka. Zastosowali w tym przypadku serię nie powiązanych ze sobą pytań, na które badany miał odpowiadać. Między innymi takie: Czy radium jest cięższe od ołowiu? Czy wierzysz pan w koniec świata? Ile będzie, gdy dwadzieścia tysięcy osiemset dziewięćdziesiąt siedem pomnożymy przez trzynaście tysięcy osiemset sześćdziesiąt trzy? Na co Szwejk odpowiedział bez wahania: siedemset dwadzieścia dziewięć.

W protokole napisanym po zakończeniu badania stwierdzono: „Niżej podpisani lekarze sądowi ustalają całkowitą tępotę umysłową i wrodzony kretynizm przedstawionego wyżej wymienionej komisji Józefa Szwejka”.

Ale po jednym z tych pytań, które brzmiało: Czy potrafiłby pan obliczyć przekrój kuli ziemskiej? Szwejk odpowiedział, że nie umiałby, ale za to on też mógłby zadać panom lekarzom zagadkę. I zadał. Oto ona:

„Jest dom o trzech piętrach, każde piętro ma osiem okien. Na dachu są dwa dymniki i dwa kominy. Na każdym piętrze mieszkają dwaj lokatorzy. A teraz powiedzcie, panowie, którego roku umarła babka stróża?”

Idąc dalej tym śmiałym tropem możemy sobie nieco pofolgować w zakresie prognozowania zdarzeń mających wystąpić w przyszłości, a odnoszących się do spraw ekonomicznych, którymi się tutaj zajmujemy.

A zatem spróbujmy.

„Inflacja osiągnęła poziomy największe od czterdziestu lat, banki centralne podnoszą stopy procentowe, kurczy się baza monetarna, rosną zapasy przedsiębiorstw, cena ropy to rośnie, to spada, na wschodzie trwa wojna, Chińczycy wprowadzają politykę zero-covid i ponoszą porażkę, pojawią się coraz to nowe sankcje nakładane na Rosję, ekonomiczni mędrcy wieszczą na 2023 r. recesję. A teraz powiedzcie mi, państwo, ile powinny być warte akcje spółki Allegro?”

Przeczytawszy powyższą frazę można dojść do wniosku, że to istne szaleństwo. Jakiś dom wariatów. Zgadzam się z tym w stu procentach. To jest dom wariatów. W takim właśnie świecie dzisiaj żyjemy. Lecz niestety zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bowiem porwani przez jego pęd, przez natłok nakładających się na siebie spraw, bardzo rzadko mamy okazję zatrzymać się, spojrzeć wokół siebie i poddać to jakiejś głębszej refleksji. Przypominam, że nadal odnoszę się jedynie do spraw ekonomicznych.

Ten zabawny  fragment powieści Jaroslava Haška przedstawiam nie bez powodu. Bowiem przypomniał mi się on podczas przeglądania i czytania wielu komentarzy, analiz i raportów na temat rynku akcji i stanu gospodarki sporządzanych przez analityków domów maklerskich i banków inwestycyjnych. Szczególnie utkwił mi w pamięci pewien wywiad przeprowadzony ósmego grudnia tego roku przez tygodnik Barron’s z siedemdziesięciodwuletnim Felixem Zulauf’em. Jest to znany i ceniony inwestor oraz analityk rynków kapitałowych prowadzący firmę analityczną i konsultingową o nazwie Zulauf Consulting mającą siedzibę w Szwajcarii, w mieście Baar nad jeziorem Zugersee, w kantonie Zug. Niedaleko Zurichu. Tygodnik Barron’s jest znany z tego, że z początkiem każdego roku organizuje tzw. „okrągły stół” – „round table”, gdzie spotykają się znani menedżerowie funduszy w celu przedstawienia swoich propozycji inwestycyjnych na nadchodzący rok. Pan Zulauf był tam częstym gościem.

A oto, jaki obraz w zamieszczonym wywiadzie namalował nam pan Felix:

  1. Geopolityka będzie odtąd odgrywała dominującą rolę. Świat podzielił się na dwa bloki – demokratyczny, pod przewodnictwem USA i autokratyczny, pod przewodnictwem Chin.
  2. Proces globalizacji trwający od trzydziestu lat zakończył się na dobre i, przez kolejne powiedzmy dziesięć lat, będziemy mieli do czynienia z procesem deglobalizacji. To powinno przełożyć się na podwyższoną inflację względem poprzednich dekad.
  3. Blok autokratyczny sprawuje kontrolę nad towarami, szczególnie nad ropą i gazem oraz niektórymi ważnymi metalami.  
  4. Uważam, że USA popełniają błąd, gdy wykorzystują pozycję dolara USD będącego międzynarodową walutą rozliczeniową do walki politycznej.
  5. Światowa gospodarka zwalnia, ale w niektórych krajach nadal występują elementy wsparcia fiskalnego, m.in. w USA.
  6. Polityka monetarna jest postrzegana przez pryzmat kosztu pieniądza. Ja dodatkowo patrzę na podaż pieniądza, która kurczy się w najszybszym tempie od czasów Drugiej Wojny Światowej. Tak szybkie zwijanie podaży pieniądza w końcu odbije się na gospodarce. Może doprowadzić do recesji w 2023 r.
  7. W Europie, Azji i USA zapasy przedsiębiorstw w relacji do sprzedaży nie są zanadto duże Ale oczekuję, że w pierwszej połowie przyszłego roku dynamika sprzedaży zacznie spadać. Wówczas przedsiębiorstwa poczną redukować poziom swoich zapasów wyprzedając je po niższych cenach. To zapewne odbije się na osiąganych marżach i wynikach finansowych
  8. Sądzę, że obecne wzrosty na giełdach są tymczasowe. I po jeszcze jednym skoku do góry w styczniu 2023 r. rozpocznie się duży spadek ze względu na pogarszające się warunki ekonomiczne.
  9. W 2023 r. ujrzymy spadającą dynamikę inflacji.
  10. Chiny nadal zmagają się z dużymi problemami ekonomicznymi. Ceny eksportowe będą maleć, podobnie cena ropy naftowej. Według mnie do lata 2023 r. cena ropy osiągnie poziom 50-60 USD za baryłkę. To pozwoli bankom centralnym na chwilę oddechu.
  11. Czy w 2023 r. pojawi się recesja, tego nie wiem. Ale spadające zyski firm i obniżająca się inflacja oraz rosnące bezrobocie pozwolą Fed-owi na dokonanie zwrotu w polityce pieniężnej. Nastąpi to w drugim kwartale 2023 r.
  12. Latem albo do lata 2023 r. rentowność 10-letnich obligacji USA spadnie o 2%. Zatem szykujmy się na gwałtowną zwyżkę na tym rynku.
  13. Ale to wszystko będzie jedynie tymczasowe i potrwa od szczęściu do dziewięciu miesięcy. Ponownie uwolniona przez banki centralne płynność skieruje się na rynek towarów, o których już wspomniałem. Będzie to początek wielkiego wzrostu rynków towarowych wywołany ich małą podażą, a nie przez gwałtowny popyt.
  14. W związku z tym pod koniec 2023 r. wróci inflacja i w 2024 r. oraz w 2025 r. będzie nawet wyższa niż w obecnym cyklu. Sądzę, że będzie dwucyfrowa.
  15. Cena ropy naftowej dojdzie w latach 2024-2025 r. w pobliże $200 i w konsekwencji tego inflacja w 2025 r. przekroczy 10%. Za nią podążą oczywiście rentowności obligacji.
  16. Podobnie jak w latach ’70 XX w. druga fala inflacji będzie dewastująca dla rynku obligacji. Podczas pierwszej fali inflacji rentowność obligacji wspięła się do góry, ale utrzymała się dużo poniżej poziomu inflacji (realne stopy procentowe pozostały ujemne). Podczas drugiej fali inflacji rentowność obligacji będzie próbowała dotrzymać kroku inflacji. A to oznacza okropną bessę na rynku obligacji w latach 2024-2025.

„Opadła mi szczęka” –  tak skomentował to prowadzący wywiad.

  1. Świat jest częścią natury. A natura nie jest linearna, ale cykliczna. I to właśnie prowadzi mnie w stronę spółek wzrostowych po wyprzedaży w pierwszych miesiącach nowego roku. Na rynku pojawi się wielka okazja inwestycyjna. Ulubieńcami inwestorów będzie 10 popularnych spółek z indeksu Nasdaq 100. Jeśli mam rację to pod koniec 2023 r. do łask wróci rynek towarowy. Spółki typu value, spółki cykliczne, spółki związane z rynkami towarowymi: ropa, gaz, metale, towary rolne, metale szlachetne – wszystkie one pofruną w górę. A spółki wzrostowe niestety „umrą”.
  2. Ze względu na konflikt pomiędzy USA i Chinami nie inwestowałbym w Chinach, nie wspominając nawet o Rosji.
  3. Tym czym dla rynku ropy naftowej jest Arabia Saudyjska, tym dla rynku półprzewodników jest Tajwan. Obawiam się, że Tajwan będzie zarzewiem wielu problemów. Prezydent Xi Jinping oznajmił, że w ciągu najbliższych pięciu lat Tajwan zostanie zintegrowany. Dlatego, jeśli już wybierać producentów półprzewodników, to z USA i Europy.
  4. Jeśli idzie o spółki europejskie, to są one relatywnie tanie. Ale wybieraj takie spółki, które mają swoje kwatery główne w Europie, lecz działają globalnie.
  5. W ostatnich latach, żeby podtrzymać wzrost gospodarczy, rządy poszczególnych krajów włączyły się do gry zwiększając wydatki budżetowe, które były finansowane przez banki centralne. Te możliwości już się wyczerpały. I dlatego spodziewajmy się wysokich rentowności obligacji w latach 2024-25. Wtedy niektóre rządy tzw. uprzemysłowionych krajów zbankrutują podobnie jak to wydarzyło się onegdaj z gospodarkami krajów rozwijających się.
  6. Jeśli chodzi o dolara USA, to w pierwszym półroczu 2023 r. powinien się umacniać ze względu na słabość globalnej gospodarki. Ale będzie to ostatni akcent wzrostu dolara, który trwa już od 2008 r. Nie przewiduję jego upadku, bowiem nie ma na razie dla tej waluty odpowiednio atrakcyjnych alternatyw. Dlatego cały system będzie usiłował znaleźć jakieś nowe sposoby rozwiązania tej sytuacji. (Nie od dzisiaj wiadomo, że dominacja USD bardzo przeszkadza krajom autokratycznym).
  7. Uważam, że obecna dekada jest okresem przejściowym, podczas którego stary system zakończy swój żywot i kilka ważnych podmiotów, rozwiązań, struktur itp. po prostu upadnie. A nowy system narodzi się we wczesnych latach 30-tych XXI w. Przygotujmy się zatem na to, że do końca lat 20-tych rynki finansowe będą przypominały roller-coaster.
  8. Ale widzę też pozytywne strony na następną dekadę, kiedy myślę o tym, że nowy, długi cykl może rozpocząć się od nowa.

 

Cały wywiad znajduje się pod  linkiem:

https://www.barrons.com/articles/stock-market-portfolio-investing-predictions-felix-zulauf-51670446295?mod=hp_LEADSUPP_1

 

Intersujące to wszystko, nieprawdaż? Brakowało tylko ceny akcji Amazona w 2025 r.

Szczególnie uderzająca jest np. dokładność czasu i poziomów cenowych dla ropy naftowej. $200 za baryłkę to całkiem niezła kwota. Przy tej okazji przypomnijmy sobie, że Berkshire Hathaway Warrena Buffetta intensywnie zaopatrywał się w tym roku w akcje firmy Occidental Petroleum Corporation zajmującej się wydobyciem i produkcją ropy naftowej. W.Buffett kupuje akcje,  z zamiarem trzymania ich przez dość długi czas.

Ale jest jeszcze jeden aspekt tego typu wynurzeń, czy może lepiej powiedzieć projekcji. Bowiem pojawia się pytanie, czy pan Felix Zulauf, który z takim przekonaniem przedstawia swoje tezy, postawił w oparciu o nie jakieś swoje pieniądze? Obawiam się, że na to pytanie nie otrzymamy odpowiedzi.

Problem z tego typu opiniami odnoszącymi się do tego, co ma się wydarzyć na rynkach w przyszłości polega na tym, że za dwa, trzy miesiące nikt o nich nie będzie pamiętał. Ich odziaływanie kończy się w tym samym momencie, w którym zostały opublikowane. Dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że Felix Zulauf nie ma najmniejszego pojęcia, jak będzie wyglądała sytuacja za pół roku, nie wspominając o roku 2024 czy 2025. Ale by oddać mu sprawiedliwość trzeba dodać, że nikt z żyjących na ziemi ludzi nie ma o tym pojęcia. Kto w 2018 r. przewidział całą tę pandemię w 2020 r. i to, że rządy pozamykają gospodarki, ludzie kierujący bankami centralnymi będą rozdawać wydrukowane pieniądze na lewo i  prawo? Albo kto w 2020 r. przewidział, że w 2022 r. Rosja zaatakuje militarnie Ukrainę? Cofając się dalej w kolejne lata, które minęły, takie pytania możemy stawiać w nieskończoność. Tylko po co. Nic to nie zmieni. 

Zatem, w jakim celu podobni panu Felixowi fachowcy opowiadają takie historie? Wyjaśnień może być bardzo wiele. A jednym z nich jest zapewne to, że wydawcy uwielbiają takie opowieści, bo zazwyczaj dobrze się sprzedają. Mamy tutaj znane powszechnie nazwisko, a sposób wypowiadania się wzbudza od razu szacunek dla wiedzy, którą posiada gość zaproszony przez media. 

Nie zapominajmy o tym, że wydawcom zależy jedynie na wzbudzaniu emocji, a nie informowaniu nas. By osiągnąć swój cel nie oprą się temu, by posunąć się nawet do mistyfikacji. Nie jest to oczywiście reguła, ale takie sytuacje rzeczywiście się zdarzają.  

Chciałbym w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że nie jestem jakimś zajadłym przeciwnikiem tego typu publikacji. Bowiem czytam je zazwyczaj z dużym zainteresowaniem i niejednokrotnie dowiaduję się dzięki nim czegoś naprawdę interesującego. Ale jednocześnie staram się zachować chłodną głowę. Szczególnie wtedy, gdy widzę że kogoś ponosi fantazja i zaczyna bujać w obłokach. To, że ktoś posiadł rozległą wiedzę w danej dziedzinie nie musi wcale oznaczać, iż potrafi posługiwać się rozumem. Często w zderzeniu z rzeczywistością tacy ludzie potrafią opowiadać przeróżne niestworzone rzeczy. W naszych codziennych zmaganiach o wiele przydatniejszy jest tzw. chłopski rozum. Przeto stale uczmy się oddzielać prawdę od fałszu. Bądźmy podobni do tego starego wróbla, który nie da nabrać się na plewy.   

Główny problem z wszelkiego rodzaju prognozami ekonomicznymi polega na tym, że nie sposób ich zweryfikować. Większość z nich opiera się na ekstrapolacji tego, co wydarzyło się do tej pory, tak jakby istniała pewność do kontynuacji dotychczasowych zjawisk. A przecież tak to nie działa, co zresztą celnie zauważył wspomniany Felix Zulauf podkreślając, że próba opisania naszego świata przy pomocy liniowości prowadzi wprost na manowce. Dlatego, gdy zastanawiamy się na przykład nad obecnym stanem gospodarki, niezbędne jest uwzględnienie cykliczności zjawisk ekonomicznych. Dzięki temu ustawimy nasz proces myślowy na właściwe tory i będziemy bliżej ziemi.

Na tym ów tekst można by zakończyć. Ale pozostaje chyba jakiś niedosyt. Bowiem pozwoliłem sobie naszkicować pewne zagadnienia, problemy, sytuacje. A gdzie podziało się w tym wszystkim rozwiązanie? Choćby nawet pobieżne? Jakaś sugestia, zamysł? Co począć z takim dylematem? Zostawić go i przejść obojętnie?

Podstawowy wniosek jaki należy wyciągnąć z tych rozważań jest taki: nigdy nie podejmować decyzji inwestycyjnych w oparciu o prognozy ekonomiczne odnoszące się do stanu gospodarki, krajowej lub globalnej. Bowiem są one bardzo ogólne i rzadko się sprawdzają.

Co w takim razie należy zrobić? Skoncentrować swoją uwagę i wysiłki na znalezieniu biznesu, który przetrwał próbę czasu i nadal potrafi osiągać przyzwoite wyniki. Podam tutaj kilka przykładów, które pokażą, na co należy zwracać szczególną uwagę.

LVMH (LVMH Moët Hennessy – Louis Vuitton) z siedzibą w Paryżu to spółka, która operuje na rynku dóbr luksusowych i można o niej powiedzieć, że jest kolekcjonerem znanych luksusowych marek. Należą do niej m.in.: Christian Dior, Kenzo, Louis Vuitton, Bulgari, Givenchy, Henessy i wiele innych. Jej roczna sprzedaż wynosi 72,3 mld euro. Stopa zwrotu na kapitale wynosi 28,8%, a marża netto 17,7%. W ostatnich dziesięciu latach średni roczny wzrost sprzedaży wyniósł 8,8%, a wzrost zysku netto na akcję: 12,7%. Ta spółka zadebiutowała na giełdzie 3 stycznia 1994 roku. Od tego dnia do dzisiaj, czyli przez 28 lat jej akcje z uwzględnieniem dywidend wzrosły 120-krotnie, dając średnią roczną stopę zwrotu: 17,95%. W tym miejscu należy dodać, że w ciągu tych 28 lat mieliśmy do czynienia z kryzysem azjatyckim w 1997 r., kryzysem rosyjskim w 1998 r., krachem dotcomów w 2000 r. (wtedy akcje tej spółki spadły o 70%), globalnym kryzysem finansowym w 2008-2009 r. (jej akcje spadły o 56,4%), kryzysem strefy euro w 2011 r., pandemią w 2020 r. (akcje spadły o 36,5%).  A jednak za każdym razem akcje tej firmy zdołały się podnieść i wspiąć się na nowe maksima. Dlaczego?

Dlatego, że jest to po prostu świetny biznes i do tego prowadzony roztropnie i z głową. Klientami tej firmy są bardzo zamożni ludzie. A spadek wartości giełdowej spowodowany przez ogólną sytuację ekonomiczną lub nawet jakieś wewnętrzne problemy należy traktować przejściowo i wykorzystać taki stan do zakupu akcji. Ale proszę pokazać mi tych inwestorów giełdowych, którzy trzymają akcje tej spółki na przykład od 20 lat.

Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem wykonałem pewne interesujące obliczenia, których wynik potwierdza, że mamy do czynienia z naprawdę świetną spółką. Wyobraźmy sobie, że dokonujemy zakupu tych akcji w najmniej sprzyjającym momencie, czyli tuż przed dużym spadkiem i trzymamy je do dzisiaj. Byłoby to w dniu 02.08.2000 (pękła bańka dotcomów), po tym dniu akcje spadły o 70%. Ale trzymane w portfelu dałyby nam średniorocznie 11,44%. Zakup w dniu 29.10.2007 (globalny kryzys finansowy), spadek akcji o 56,4%; trzymane w portfelu dałyby nam średniorocznie 17,33%. Oraz zakup w dniu 17.01.2020 (pandemia), spadek akcji o 36,6%. trzymane w portfelu dałyby nam średniorocznie 21,28%.

Jak widzicie, kupno tych akcji nawet w najmniej sprzyjających warunkach, tuż przed załamaniem, pozwala osiągać bardzo przyzwoite stopy zwrotu.         

Innym, podobnym przykładem, może być dla nas firma NIKE, którą wszyscy przecież znamy. Zadebiutowała na giełdzie w dniu 02.12.1980 r. z ceną 0,10 USD (jest to cena po przeprowadzeniu wielokrotnych splitów akcji; pierwotna cena była dużo wyższa). Przez niemal 42 lata akcje tej spółki wzrosły 1067 razy dając średniorocznie 18,07%. Nie trzeba chyba dodawać, ile przez ten czas wydarzyło się kryzysów, krachów, spekulacyjnych baniek, konfliktów zbrojnych itp. NIKE, podobnie jak LVMH, może pochwalić się wysoką stopą zwrotu na kapitale własnym: średnia za ostatnie trzy lata wynosi 40,8%. Średni roczny wzrost sprzedaży w ostatnich 10 latach wyniósł 7,2%; natomiast roczny wzrost zysku na akcję za ten okres wyniósł 12,3%.

Spójrzcie jak dane tych dwóch firm są do siebie zbliżone. To na pewno nie jest przypadek. Po prostu świetne firmy osiągają zbliżone do siebie rezultaty.       

Ale i naszej giełdzie możemy odnaleźć spółki, które również osiągają podobne wyniki. Są to na przykład LPP i Kęty. Od swojego debiutu w dn. 16.05.2001 akcje LPP wzrosły 257-krotnie, dając średniorocznie 29,29%. Z kolei akcje Kęt od debiutu w dn. 18.11.2002 wrosły 31-krotnie dając średniorocznie 18,64%.

Co wyróżnia te firmy na tle wielu innych? Przede wszystkim bardzo wysoka jakość zarządzania biznesem i wysoka stopa zwrotu na kapitale własnym, LPP to 29%, a Kęty to 39%. Oznacza to, że reinwestowanie wykazywanych zysków w te przedsiębiorstwa ma swoje ekonomiczne uzasadnienie. Bo tylko firmy, które osiągają wyższą stopę z kapitału niż ich koszt kapitału budują systematycznie wartość dla akcjonariuszy. Firmy, które mają stopę zwrotu z kapitału własnego niższą niż ich koszt kapitału powinny większość zysku wypłacać w postaci dywidendy akcjonariuszom, by sami mogli podjąć decyzję, gdzie ulokować kapitał. A nie reinwestować w biznes, który nie daje odpowiednio wysokiej stopy zwrotu.

Na początku tego tekstu wspomniałem o spółce Allegro notowanej na naszej giełdzie, która jest nam powszechnie znana. Można jeszcze dodać, że to bardzo silna marka. A czy wiecie, jaką stopą zwrotu na kapitale własnym może się pochwalić ta firma? Średnia liczona od czwartego kwartału 2018 wynosi 7,28%. Wydaje się, że nie jest to wartość oszałamiająca, zatem należałoby chyba zastanowić się, czy firma ta nie powinna większość swoich zysków wypłacać akcjonariuszom.

Przedstawiając te spółki chciałem jedynie zaakcentować to, że odpowiedni wybór spółek do portfela inwestycyjnego i trzymanie ich przez wiele lat ma bardzo głęboki sens. Ale wymaga to od nas skupienia swojej uwagi przede wszystkim na biznesie, a nie na codziennym śledzeniu notowań akcji. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wymienione wyżej firmy w nadchodzących latach będą radziły sobie równie dobrze jak dotychczas. A to dlatego, że zbudowany prze nie model biznesowy sprawdził się w bardzo różnych warunkach, także w tych mało sprzyjających.     

 

Tablela PM Grudzien 2022

Źródło: opracowanie własne, dane aktualne na dzień 30.11.2022 r.

 

Jarosław Kostrzewa

 

Prosper Capital Advisors sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu informuje, że niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz edukacyjny, a żadna z zawartych w niej informacji nie stanowi doradztwa inwestycyjnego, analiz finansowych, rekomendacji w tym: inwestycyjnych, podatkowych, prawnych lub księgowych ani też nie jest wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja lub strategia jest odpowiednia i adekwatna dla Inwestora. Prezentowane wyniki historyczne opierają się bądź na obliczeniach podmiotów trzecich, gdzie źródła zostały podane bądź na obliczeniach własnych i nie uwzględniają inflacji oraz opłat związanych z umową ubezpieczenia, jak również nie stanowią gwarancji osiągnięcia podobnych wyników inwestycyjnych w przyszłości.

W szczególności powyższe informacje nie uwzględniają indywidualnej sytuacji Inwestora, w tym jego profilu inwestycyjnego, poziomu wiedzy o inwestowaniu, doświadczenia inwestycyjnego, sytuacji finansowej oraz celów inwestycyjnych. Powyższe informacje nie mogą być traktowane w szczególności jako: proponowanie nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych, zaproszenie do negocjacji, zaproszenie czy zachęta do złożenia oferty nabycia, dokonania inwestycji lub przeprowadzenia transakcji dotyczących nabycia udziałów, akcji lub innych instrumentów finansowych lub rekomendacja do zawierania jakichkolwiek transakcji. Powyższe informacje nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 kodeksu cywilnego.

Inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym wiążę się z ryzykiem utraty kapitału. Inwestorzy powinni być świadomi ryzyka, jakie niesie ze sobą inwestowanie w instrumenty finansowe lub inne produkty o charakterze inwestycyjnym, ich decyzje inwestycyjne powinny być poprzedzone właściwą analizą, a także, jeśli wymaga tego sytuacja, konsultacją z doradcą inwestycyjnym oraz doradcą prawnym i podatkowym. Prosper Capital Advisors sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych na podstawie niniejszego materiału lub jakiejkolwiek informacji w nim zawartej.

    Formularz kontaktowy

    accept

    Kontakt